Przejdź do głównej zawartości

#o15. Bal i zmiana adresu bloga

Bal jak bal. Na początku było normalnie, ale trochę nudno. Gdy pewien chłopak o imieniu O. (skrót) "zabronił" mi tańczyć, miałam ochotę trzepnąć go w twarz. No cóż, ja mam godność i po prostu poszłam po aparat do sali. Tymczasem moje przyjaciółki myślały, że płaczę i wszystko powiedziały wychowawczyni. No gdzież, tylko brakowało mi płakania na oczach większości rodziców. Ten chłopak przeprosił mnie, nie wiem czy z przymusu, czy naprawdę było mu smutno.
Później dalej było nudno, ludzie siedzący na scenie urządzili sobie koncert (O. i P.). Kociara od razu zaczęła pytać: czy ona jest na koncercie, czy na zwykłej dyskotece. Nie potrafiłyśmy jej odpowiedzieć. Wezwaliśmy wychowawczynię i wszystko było ok. Zdjęto ze sceny D., N., P. i inne osoby, które nie były DJ-ami.
Później, za sprawą mojej szalonej koleżanki dyskoteka bardzo się rozkręciła. Ja także tańczyłam z chłopakami i bawiłam się jak nigdy w życiu ^^. Najgorsza dyskoteka przemieniła się w najlepszą, i to za sprawa szalonej.
I ja okazałam się taka ludzka - zrobiła mi się dziura w rajstopkach xD.
Później... dyskoteka się skończyła. WSZYSCY BYLI SMUTNI, JA TEŻ. TO BYŁA NAJLEPSZA DYSKOTEKA W MOIM ŻYCIU, NIGDY NAWET O TAKIEJ NIE ŚNIŁAM.
I WCZORAJ (bo wczoraj był bal) UŚWIADOMIŁAM SOBIE, ŻE JEDNAK CIĘŻKO BĘDZIE SIĘ ROZSTAĆ Z MOJĄ ZNIENAWIDZONĄ, ALE UKOCHANĄ KLASĄ. BO WCZORAJ POCZULIŚMY, ŻE JESTEŚMY ZE SOBĄ ZŻYCI.
W końcu to wspólne 6 lat...
Później (w domu) się rozpłakałam. Nienawidzę tej klasy, ale czuję, że będziemy za sobą tęsknić...
Dobrze, że idę do tego gimnazjum, gdzie kilka osób z mojej klasy. Nie będę sama, to jest jakieś pocieszenie.
A nie wiedziałam, że tak będę tęskniła za moją klasą, której szczerze nie znosiłam.

***

Co jeszcze wniósł ten bal?
To, że zobaczyliśmy naszą klasę z innej perspektywy.
To, że chłopcy swobodnie zapraszali dziewczyny do tańca.
To, że dziewczyny swobodnie zapraszały chłopaków do tańca.
To, że równoległa klasa okazała się być sztywniakami.
To, że bardzo ładnie tańczymy.
To, że N. stała się domniemaną "królową" szkoły *ironia*.
To, że wszyscy zasługują na szacunek.
To, że każdy może przełamać lody.
To, że świetnie wyglądałyśmy w sukienkach ^^.
To, że lubimy tańczyć bez butów.
To, że nasze mamy tez lubią tańczyć xD.
To, że okazaliśmy się zżyci...

***

I ja tak będę pisała i pisała... no, cóż. ^-^

***

No, to cześć! Muszę iść, mimo tego, że notka wyszła krótka... xD. Bye, Nieidealna ;3.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#2

Życie staje się niesamowicie trudne, kiedy z dnia na dzień tracisz oparcie we wszystkich i postanawiasz uciec. Ot tak, pozostawiasz całe swoje życie za sobą i uciekasz. Od odpowiedzialności, obowiązków, całej przeszłości. Jedynym, co na ciebie czeka, jest przyszłość pełna blasku.

#1

Czarodziejka Słońca i Księżyca powoli zaczęła się przebudzać. Kiedy już podniosła się i usiadła na łóżku spojrzała w okno. Pogoda wskazywała na to, że dzisiaj będzie nieprzyjemnie. Można było powiedzieć, że zanosiło się na burzę. Westchnęła. Źle znosiła tę pogodę jako księżniczka Solarii przyzwyczajona do upałów. Zaczęła przypominać sobie sen, w którym nawiedziła ją tajemnicza postać. Nie miała pojęcia, kto to może być - być może wróżka, a może jasnowidz. "Szczęście okaże się domkiem z kart, a w Twoim sercu wypali się ostatnia iskierka nadziei". OSTATNIA. ISKIERKA. NADZIEI. Czarodziejce zachciało się śmiać, w końcu miała wręcz idealne życie. Rodzice, którzy znów postanowili się ze sobą zejść, przystojnego i kochającego chłopaka oraz wspaniałe przyjaciółki. "To był jedynie zły sen, o którym powinnam zapomnieć", uznała i sięgnęła po swój notes, w którym zapisała sobie przemyślenia, tak jak to zawsze robiła. Ot tak, gdyby nagle tego wszystkiego zapom...

Ciemność

Rozsiadłam się wygodnie w fotelu. Nawet nie wiedziałam, do kogo należał ten pokój, nie interesowało mnie to. Tak właściwie już tutaj nie mieszkałam, jedynie przychodziłam w odwiedziny czy coś - co jak co, ale to Suza była prawowitą dziedziczką tronu i to ona zasługiwała na luksusy. A ja? Byłam po prostu nikim. Wyrzekłam się wszelkich mocy i nawet, jeśli siedziała we mnie jakaś część Magicalix'u, ta moc nie była zbyt potężna. Wręcz przeciwnie. Pogrążając się w myślach nie zauważyłam, że już zrobiło się ciemno. Chwila-- Ciemno? Na Solarii nigdy nie było nocy! "A no tak", uświadomiłam sobie. "Przecież nawet Solaria sama nie umie się obronić przed atakami." Wstałam z fotelu i odruchowo otrzepałam sobie spodnie, po czym podeszłam do stolika, by napić się jakiegoś gazowanego napoju. I tak jakby wywołałam wilka z lasu... Przez plac skradali się jacyś osobnicy. Byli ubrani w stroje maskujące, przez co prawie w ogóle nie dało się ich zauważyć. Szybko, al...