Przejdź do głównej zawartości

#o31. Tyle obietnic...

Tak, tyle obietnic było na wakacje. Że tyle spotkań będzie, że nie zapomnimy o sobie. Fakt - patrząc na zdjęcie lub na Facebook'a nie da się zapomnieć - ale co ze spotkaniami? Ot, tak nagle ucichło? A tyle obietnic było.

***

Dziś wybraliśmy się na wycieczkę rowerową - oczywiście mój braciszek nie wytrzymał i wrócił do domu. Był upał o;. Domki na obrzeżach miasta takie śliczne... a minus jest taki, że do centrum daleko i w ogóle, mimo że moje miasto nie jest duże.

***

Są wakacje, a ja nie mam co robić i pisać :<. Opowiadanie byłoby jutro, ale dziś... no nic. Dobranoc.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

#2

Życie staje się niesamowicie trudne, kiedy z dnia na dzień tracisz oparcie we wszystkich i postanawiasz uciec. Ot tak, pozostawiasz całe swoje życie za sobą i uciekasz. Od odpowiedzialności, obowiązków, całej przeszłości. Jedynym, co na ciebie czeka, jest przyszłość pełna blasku.

#1

Czarodziejka Słońca i Księżyca powoli zaczęła się przebudzać. Kiedy już podniosła się i usiadła na łóżku spojrzała w okno. Pogoda wskazywała na to, że dzisiaj będzie nieprzyjemnie. Można było powiedzieć, że zanosiło się na burzę. Westchnęła. Źle znosiła tę pogodę jako księżniczka Solarii przyzwyczajona do upałów. Zaczęła przypominać sobie sen, w którym nawiedziła ją tajemnicza postać. Nie miała pojęcia, kto to może być - być może wróżka, a może jasnowidz. "Szczęście okaże się domkiem z kart, a w Twoim sercu wypali się ostatnia iskierka nadziei". OSTATNIA. ISKIERKA. NADZIEI. Czarodziejce zachciało się śmiać, w końcu miała wręcz idealne życie. Rodzice, którzy znów postanowili się ze sobą zejść, przystojnego i kochającego chłopaka oraz wspaniałe przyjaciółki. "To był jedynie zły sen, o którym powinnam zapomnieć", uznała i sięgnęła po swój notes, w którym zapisała sobie przemyślenia, tak jak to zawsze robiła. Ot tak, gdyby nagle tego wszystkiego zapom...

Ciemność

Rozsiadłam się wygodnie w fotelu. Nawet nie wiedziałam, do kogo należał ten pokój, nie interesowało mnie to. Tak właściwie już tutaj nie mieszkałam, jedynie przychodziłam w odwiedziny czy coś - co jak co, ale to Suza była prawowitą dziedziczką tronu i to ona zasługiwała na luksusy. A ja? Byłam po prostu nikim. Wyrzekłam się wszelkich mocy i nawet, jeśli siedziała we mnie jakaś część Magicalix'u, ta moc nie była zbyt potężna. Wręcz przeciwnie. Pogrążając się w myślach nie zauważyłam, że już zrobiło się ciemno. Chwila-- Ciemno? Na Solarii nigdy nie było nocy! "A no tak", uświadomiłam sobie. "Przecież nawet Solaria sama nie umie się obronić przed atakami." Wstałam z fotelu i odruchowo otrzepałam sobie spodnie, po czym podeszłam do stolika, by napić się jakiegoś gazowanego napoju. I tak jakby wywołałam wilka z lasu... Przez plac skradali się jacyś osobnicy. Byli ubrani w stroje maskujące, przez co prawie w ogóle nie dało się ich zauważyć. Szybko, al...