środa, 25 czerwca 2014

#o25. Samotność

Samotna...

Samotna...

Samotna...

Samotna...

Samotna...


***

Tak, jestem samotna. Jedna przyjaciółka chyba nie chce mnie widzieć - ignoruje mnie, w sprawie moich urodzin mówi, że przyjdzie lub nie przyjdzie. Rany, jak ma fochy stroić to wolę, żeby nie przychodziła. Może troszkę obraziłam się (nie publicznie), następnego dnia szczerze przeprosiłam. A ona? Nic, fochy strzeli. Co jej odbiło?! I jeszcze ostatnio zaprzyjaźniła się z S. i P. Nie, to nie towarzystwo dla mnie. Kiedyś się z nimi zaprzyjaźniłam - poskutkowało depresją. Jejku. Ona z S. przyjaźniła się od przedszkola, więc jakoś nie mogę jej uchronić przed nią. Tak naprawdę nie zna jej. No cóż.

***

To tyle, jutro będę trochę wolniejsza. Cóż, na razie ^^. Czekam na jutro. I na pojutrze. Tylko z przymusu ;-;.

_
01.07: Fajnie, że oceniałam ludzi na podstawie tego, jacy są dla mnie.
Naprawdę nie mam pojęcia, o co walczyłam. O przyjaźń osoby, która kilka miesięcy później mnie odrzuciła? Mogła już strzelić tego focha na zawsze, a nie.

wtorek, 24 czerwca 2014

#o24. Niby nic, a jednak coś.

Idę sobie do szkoły, docieram - nawet nie spóźniona ^^. Pogodziłam się z moją przyjaciółką i niby wszystko jest dobrze - a tu dowiaduję się, że Violetta (fanka Violetty, prawdziwego imienia nie podam) zorganizowała imprezę, która miała się odbyć dzisiaj. Byłam bardzo zdziwiona, bo nic nie wiedziałam. Niedługo później od pobocznych źródeł dowiedziałam się, że nie zaprosiła mnie, bo "nie umiem się bawić i lubię słabe piosenki". Ekhem. Bardzo ciekawe. Najbardziej przykro było mi z tego powodu, że rozmawiała o tym przed moim nosem. Nie wiem, co kombinuje. Chyba jest o coś zazdrosna. Nie wiem, dlaczego. Że uczę się niemal najlepiej w klasie? Że wszyscy nauczyciele mnie lubią z powodu dobrych ocen (i tak bardzo się mnie nie czepiają)? A może podobam się jakiemuś chłopakowi, którego ona bardzo lubi? Najgorsze jest to, że nie wiem.


***

Na dzisiaj tyle, cześć. Nie mam ochoty na pisanie.

_
01.07: Tak, moi drodzy, słabe piosenki to te z XX wieku. W podstawówce, szczerze mówiąc, wręcz szalałam za nimi i bardzo ubolewałam, że nie ma ich na dyskotekach.
A czym ja się przejmowałam, takim towarzystwem? Aż mi siebie szkoda. Rzeczywiście mogłam się na nauce skupić, a nie za znajomymi latać.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

#o23. Zaufanie

Zaufanie jest poważną sprawą. Tak, ja dobrze o tym wiem. Niby zaprzyjaźniłam się z jedną dziewczyną, Anną (imię zmienione), która wydawała się normalna i fajna... a tu patrzę, rozmawia w najlepsze z dawną przyjaciółką, której Anna nie znosi. Nie mogę przyjaźnić się z osobą, która ma dwie twarze. Próbowała się wymawiać, ale ja swoje wiem. Dziś poszłam inną drogą, choć zawsze na nią czekałam i podprowadzałam ją pod blok, w którym mieszka (a w tym czasie prowadziłyśmy interesujące rozmowy na różne tematy związane ze szkołą i ogólnie życiem. Jak ma mieć dwie twarze, to niech je ma. Niech się nie wykręca, wolę, żeby powiedziała mi prawdę prosto w oczy. Zwłaszcza, że jestem szczerą osobą i nie lubię kłamać. Ona także twierdzi, że jest szczera. Sama mówi, że nie będzie się odzywała do tamtej dziewczyny. A tu proszę. Łamie swoje słowa. No cóż, czas pokaże, co będzie dalej...

***

No cóż. Trochę szczerości, a teraz trochę śmiechu.
Otóż na ostatnim angielskim miałyśmy w-f z chłopakami. Dziewczyny chciały grać w butelkę (nie, nie patrzcie na mnie, ja nie chciałam. Od pewnego czasu źle mi się kojarzy). Ale grę udaremnili im chłopaki i inne dziewczyny. Tak więc, graliśmy w siatkówkę. Muszę przyznać, że całkiem nieźle mi szło ^-^. Byłam tym zachwycona. No i w końcu mi się gra znudziła, więc chciałam odpocząć. Ale i z naszej, i z przeciwnej drużyny odchodziło coraz więcej osób, więc postanowiłam zostać. I tak sobie żartowaliśmy, żeby czas szybciej minął. Było kilkanaście takich odbić, po których miałam ochotę płakać... ze śmiechu :D. W końcu zobaczyłam, że z kolana kolegi polało się troszeczkę krwi. To była niewielka ranka, więc nie zwrócił na to specjalnej uwagi. Podchodzę do koleżanki, która się krwi brzydzi... i boi ^^(to ta Anna (ze zmienionym imieniem, jak pisałam) ). Podeszłam do niej i powiedziałam, że z kolana tego kolegi leje się krew. Miała ochotę zwymiotować, co mnie bardzo zadowoliło (cóż, szczera jestem xd). Rozmawiała z inną dziewczyną. Podeszły... nie - Anna została, i tak miała ochotę wymiotować. Chwilę później kolega do niego mówi: "Ej, okresu dostałeś?". Brzuch mnie rozbolał ze śmiechu. A ten z ranką odpowiada: "A Tobie się spóźnia? To znaczy, że w ciąży jesteś i spodziewasz się dziecka!". Młuahahahah. Prawie leżałam na ziemi po tym. Do teraz śmieję się, jak do sobie przypominam. Ach, te klasowe błazny. <3

***

No cóż, z dzisiejszej notki to chyba tyle. Na razie, cześć ;).

SYGNATURKI - MADE BY SAYURI.

_
01.07: Cóż za poważna sprawa. To smutne, że ludzie ze sobą rozmawiają.
W sumie to rozbawiła mnie ta sytuacja, śmiesznie było w dawnej klasie.

sobota, 21 czerwca 2014

#o22. Wherever you are...


 (c) Smoczy_Plomien

***

Cóż. Nie mam pomysłu na tytuł. Zresztą, ostatnio nie mam weny twórczej. Do niczego. Nawet nie chce mi się czcionki zmieniać, co dość dobrze widać (tzn. miałam sobie wybierać nową). Nie wiem, co mi jest. I ostatnio poważniejsza się robię. Może to dobrze.


***


Ostatnio wróciłam do myśli o zawodzie psychologa. Wcześniej postanowiłam to sobie odłożyć... ale nie mogę. Myślę, że to byłby zawód, w którym czułabym się dobrze. Nie mam wątpliwości. Jeszcze to, że większość osób widzi mnie w tym zawodzie, to takie pocieszające.


***


Śmieszna sytuacja...
Wróciliśmy z kina i czekaliśmy, żeby lekcja się skończyła. Zadzwonił dzwonek na długą przerwę. Na plakacie było napisane: "Mądrze się odżywiaj!". SKANDAL!! Bo jak można odżywiać się mądrze?! Da się odżywiać ZDROWO, a nie MĄDRZE.
Później to. Mogłam napisać wcześniej, nie pamiętam :||||||.

***

No, to na dzisiaj tyle... to do jutra zobaczenia. Dodam jeszcze tyle, że w te ostatnie dni będę w szkole. No, i Rebbeca zrobiła zestaw z papierem toaletowym xd.

_
01.07: Poważna. xD
Nie będę dobra w zawodzie psychologa, bo nie umiem rozmawiać z ludźmi w taki sposób. Wcześniej tego nie wiedziałam, przynajmniej teraz moje wszelkie wątpliwości zostały rozwiane.
Ojej, co za skandal.
I jaki śmieszny ten zestaw.

wtorek, 17 czerwca 2014

#o21. Podobno mnie nie znasz, c'nie?

Hm... Jak widzicie, dałam trochę dziwny tytuł notki. A do czego się to odnosi...?


No, cóż. Na pewno spotkaliście się z kimś takim, którego uważaliście za przyjaciela - a ten po jakimś czasie mówi "Nie znam Cię". Niedawno spotkałam dawną przyjaciółkę, ale ona w ogóle na mnie nie spojrzała, nic do mnie nie powiedziała. Zawiodłam się. Myślałam, że naprawdę się przyjaźnimy. Ale ona nic. Szkoda...


***


Ych. Ych. Nie mam ochoty na pisanie, naprawdę. Pa. Nieidealna :3.



PS Gratuluję Rose i Stelli nowej rangi na WF ^^.

_
01.07: "c'nie". Jak to paskudnie wygląda, chyba wtedy miałam taką fazę na wkręcenie się do towarzystwa WB.
Drogi się rozchodzą, nie ma co płakać. Nie utrzymuję kontaktu z wieloma osobami, za to poznałam nowe, jakoś to się musi sumować.

niedziela, 15 czerwca 2014

#o2o. Nic ;>

No, cóż. Byłam w popularnym mieście Polski, jak pisałam. Czyli w Warszawie. Zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Zobaczyłam wiele zabytków i w ogóle. Naprawdę, nie wyobrażałam sobie, że tak szybko tam będę... No i to, że jest miastem wielokulturowym. Widziałam Japończyków i osoby rozmawiające po angielsku i niemiecku. (Tak, kolejny powód, żeby uczyć się angielskiego :/). Chciałabym tam zamieszkać... Ale kto by spełnił moją prośbę :|.

***

Mam samochodów i autokarów na rok. Dlaczego? Od tego tak mnie głowa boli, że nie wiem. Nie mogłam spać, jak wracałam.


***

Tak długo sobie z Larą pisałam xdd. Laro, musiałaś zasnąć? Miałaś odpisać jako zombie o północy :<. Albo po północy. Ech, wredoto jedna ;>.


***


   Mądre cytaty o życiu, cz. 1.


"Umieć żyć to: żyć lekko bez lekkomyślności, być wesołym bez swawoli, mieć odwagę bez brawury, zaufanie i radosną rezygnację." - Theodor Fontane

"Człowiek, zgodnie ze swoją wewnętrzną naturą, jest stworzeniem, które nie tylko pracuje i myśli, ale także śpiewa, tańczy, modli się, opowiada historie i świętuje." - Harvey Cox

"Wiem tylko, że życia nie można zrozumieć bez miłosiernej wyrozumiałości, nie można go bez niej przeżyć." - Oscar Wilde

"Lepiej zapalić świeczkę, niż czekać na ciemność." - przysłowie chińskie

***

Trzeba by kończyć. No, to cześć. Nieidealna.

_
01.07: Jakie mądre cytaty, aż dziwię się, że je wkleiłam.
Żałuję, że usuwałam stare rozmowy, bo chętnie przejrzałabym, jak pisałam kiedyś.
Każdy powód, by uczyć się angielskiego, jest dobry! Teraz znam go na tyle, że jakoś porozmawiać potrafiłabym. Niestety, nie jestem na takim poziomie, że mogę znam go prawie tak dobrze, jak polski.
Dlatego jeżdżę pociągami, a nie samochodami etc.

piątek, 13 czerwca 2014

#o19. Nadopiekuńczość?

Hm. Wczoraj wracałam z W. i S. Chciałyśmy pójść po piórnik dla S. (chciała sobie kupić nowy, mięciutki...). No i S. zaczęła, że rodzice P. są jacyś dziwni... po prostu nadopiekuńczy. Nie pozwalają jej się malować na dyskoteki, nie pozwalają chodzić zbyt długo po mieście, nie pozwalają chodzić w krótkich spódnicach. Chyba nie wie, co nazywa nadopiekuńczością. Może dlatego, że sama może włóczyć się po mieście czy coś takiego...? W każdym razie, ja nie nazywam tak tego. Rodzice się martwię i tyle... Przecież to nie taka typowa nadopiekuńczość. Mam w klasie takiego chłopaka, do którego mama codziennie na każdą przerwę przychodzi, żeby zabrać książki i pyta, czy ktoś go nie obraził. MASAKRA. Niech S. zastanowi się trochę...

***

No cóż. Może coś jeszcze w niedzielę napiszę. Jutro mnie nie ma, jadę na wycieczkę do popularnego miasta Polski xdddd. Może mnie tam zobaczycie... ach, skąd, przecież nikt nie widział mojego obecnego zdjęcia ;p.


***

To ja... powiem "cześć" xD. Bye, Nieidealna~!


PS Dziś była zabawna sytuacja... ale o tym w następnej notce ;).


_
01.2017: Stolica to bardzo ładne miasto; naprawdę je lubię, miło mi się kojarzy.
Nadal wydaje mi się to dziwne, iż ta koleżanka jest tak... meh, rozpuszczona. Wszystko jej właściwie wolno, choć wścieka się, gdy matka daje jej szlaban.
Może i rodzice tamtej drugiej są trochę surowi, jednak widać, że martwią się o nią (nie wiem, jaki jest teraz stan rzeczy, ale nie wydaje mi się, by wiele się zmieniło).

środa, 11 czerwca 2014

#o18. Kiedy wysoka średnia daje wysoką satysfakcję xd.

To JA decyduję o swoim życiu, nie ktoś inny. Sory, ale nikt nie będzie podejmował za mnie żadnych decyzji. Moje życie = moje decyzje. Pewnie myślicie, co za głupiutka panienka tak pisze. No, cóż. Wybaczcie, ale na razie tej sprawy nie wyjaśnię.

***

Z czego jakie mam oceny:
Matma - 5.
Polski - 6.
Historia - 6.
Niemiecki - 6.
Angielski - 5.
Religia - 6.
Przyroda - 5.
W-f - 4? (to dlatego, że długo na zwolnieniu byłam).
Informatyka - 6.
+
Technika - 6.
Plastyka - 6.
Muzyka - 6.
Wychodzi mi średnia powyżej 5,5. To dobrze. Lepiej, niż w tamtym roku (5, 41).

***

Dzisiaj jestem w kiepskim nastroju. Wszystko mnie wytrąca z równowagi i w ogóle. Nie jestem w nastroju, więc lepiej mnie nie denerwować... i trzymać się na uboczu.

***

Włączam sobie Facebooka. Tylko dlatego, by zobaczyć, czy nie ma kogoś fajnego do rozmowy. Z tego, co widzę, mam 14 znajomych. Porównując - moja koleżanka założyła konto kilka dni temu, ale ma już 2 razy więcej znajomych ode mnie. Dlaczego? Bo zaprasza kogo popadnie, podczas gdy ja w znajomych mam tylko, jak nazwa mówi, znajomych - czyli osoby, które przynajmniej częściowo znam. Nigdy nie zaprosiłabym osoby, której nie znam! A inna koleżanka będzie miała ich z 1000 (akurat jej nie mam w znajomych)...

I co? Nikogo nie ma. Tzn. są, ale nie odezwę się.

Ja założyłam sobie Facebook z nudów, ale mogłabym bez niego żyć - wystarczyłoby skasować sobie konto. No i tyle. Ale co by powiedzieć o innych. O tych, którzy są od niego uzależnieni...?

Tak, moja gadanie o FB jest nudne, prawda? Bo Nieidealna robi wszystko, żeby zanudzić czytających na śmierć. Tak, wiem, nie musicie się tłumaczyć -,- Wszystko rozumiem.

***

Moja przyjaciółka palnęła na angielskim, że chłopak pojechał do kraju Barcelony (w tekście było "Bulgaria" :D). Później, że na Białoruś. Zależy, jak ktoś rozumie "Bulgarię" xDDD. No, w końcu ja odparłam, że to Bułgaria. Ale jeszcze na tym nieszczęsnym angielskim tak się śmiałam, że ta przyjaciółka kilka razy mnie palnęła w rękę xd.

***

Emotki, cz 1. Przyjacielskie i miłosne. (mój komentarz: XDDD)
:-D* - całus na powitanie
:-(* - całus na pożegnanie
:)(: - całus usta-usta
:)~(: - całus usta-usta z języczkiem
...xxx - buziaczki na koniec rozmowy
[] - uściski
~~~:) - "Śniłeś/śniłaś mi się!"
:)/:) - "Działasz na mnie!"
(*_*) - "Zakochałem/zakochałam się!"
(:-... - "Łamiesz mi serce!"

***

No... no... no... to chyba tyle. Muszę powiedzieć: "cześć!".
Za chwilę dodam zakładkę "Kontakt", więc jak będziecie chcieli się skontaktować, to proszę. Z góry piszę, że będzie kilka razy edytowana.
Jeżeli chcecie dodać komentarz - nie martwcie się, można dać go z anonima.
No, to... cześć! Nieidealna.

_
01.2017: Och, poważnie?
Z matematyki chyba jednak miałam szóstkę, bo nauczycielka dała mi szansę z tego, co pamiętam. Ogółem nieźle zawaliłam sobie piątą i szóstą klasę, mogłam mieć naprawdę dobrą średnią, a wyszło, co wyszło. W sumie chyba tylko do czwartej klasy się starałam tak bardziej. Teraz skupiam się tylko na poszczególnych przedmiotach.
W jakim celu dawałam te emotikony? Nie używam żadnej z nich.
Obecnie mam chyba 140 znajomych (nawet ponad) na Facebooku, jestem mistrzynią. Pomińmy fakt, że piszę tam tylko z trzema osobami.
+ Rzeczywiście zapraszam do "kontaktu", bo wbrew pozorom naprawdę lubię kontaktować się z ludźmi. ;)

wtorek, 10 czerwca 2014

#o17. COŚ x3

Tak, COŚ. Mianowicie zbliżają się moje urodziny. Najwspanialsza Wspaniała data, na którą zwykle czekałam cały rok. A teraz... nagle zapomniałam! "Przygotowuję" się do gimnazjum, będzie rajd rowerowy, wyjście na lody, wystawienie ocen, szkolne "Mam Talent!", prawdopodobna wycieczka i wiele innych rzeczy, na które czekam z niecierpliwością. I zapewne bym o nich zapomniała, gdyby nie moja przyjaciółka, z którą pisałam dzisiaj na Gadu-Gadu. Ona mi przypomniała, że moje urodziny są za 15/16 dni. Dokładnie zaś wypadają 26 czerwca. Zresztą, datę urodzenia podaję na większości stron. Więęc. xD

***

Często lubię sobie myśleć: Co by było, gdyby...?. No, kto nie lubi? ;) Jestem jedną z wielu osób, które mają marzenia, które marzą, że stanie się COŚ nierealnego. Ja też bym chciała, żeby COŚ się stało, jednak to jest tak nierealne, że aż niemożliwe. No, dlaczego miałoby się stać to, co ja chcę, czyli... ? Jest wiele osób, które mają marzenia potrzebne i życiu, np. żeby ważna operacja się udała, żeby przeżyć...

***

No, cóż, może Panna Nieidealna skończy Was zanudzać? ^^ W każdym razie muszę kończyć, więc pa. Do następnej notki x3.

_
01.2017: Przy-ja-ciół-ka...
Dalej czekam na to, by stało się coś nierealnego. ;)

poniedziałek, 9 czerwca 2014

#o16. And that's the end x3

Hej. Dawno nie pisałam. Dlaczego? Szkoła goni. Już wiem, że będę miała średnią powyżej 5,0 i bardzo mnie ten fakt cieszy. Kto by się nie cieszył z takiej wysokiej średniej? XD

***

No, cóż. Ostatnio byłam na urodzinach u znajomej. Na początku było nudno, ale później się rozkręciło. Nagrywałyśmy filmiki, jak moje kumpele robią z siebie idiotki :D. Było śmiesznie... i naprawdę zabawnie.

***

Taak, będzie jeszcze jedna dyskoteka!!! Och, jak ja się cieszę jak my się cieszymy ^^. Jeszcze jedna będzie, i może znowu będzie tak... szalenie. No i dam nieoficjalny hymn naszej klasy:
W każdym razie to jest Toca Toca Fly Project. Fajna melodia, posłuchajcie jej.

***

Będzie także rajd rowerowy. Jestem na tak! Byłam rok temu, i 2 lata temu, i bardzo mi się podobało. Było super. Bardzo się cieszę, że będzie kolejny.

***

No i rozstrzygnięcie szkolnego "Mam Talent!". Od razu piszę, że nie występuję.

***

No, to chyba tyle z mojej krótkiej notki. Na razie ;*.


_
01.2017: Rajd rowerowy w czwartej klasie był zdecydowanie najlepszy. Było wtedy tak gorąco, że nie dało się wytrzymać (naprawdę nie wyolbrzymiam, po wycieczce byłam spalona jak nigdy) i na dodatek to było dobre dwadzieścia kilometrów w jedną stronę. Mimo tego ten moment, kiedy w końcu dojechaliśmy na miejsce był naprawdę bezcenny! Tak się cieszyłam, że radością mogłabym góry przenosić. Teraz te kilometry są dla mnie właściwie niczym - może tylko troszkę bym się zmęczyła i tyle.
Reszta to o takie sobie jeżdżenie, nie było w tym tyle uciechy, co wtedy.
I jakbym się postarała, w podstawówce mogłam mieć spokojnie 6,0. Tematy były proste, tylko mnie zupełnie nie chciało się starać.

piątek, 6 czerwca 2014

#o15. Bal i zmiana adresu bloga

Bal jak bal. Na początku było normalnie, ale trochę nudno. Gdy pewien chłopak o imieniu O. (skrót) "zabronił" mi tańczyć, miałam ochotę trzepnąć go w twarz. No cóż, ja mam godność i po prostu poszłam po aparat do sali. Tymczasem moje przyjaciółki myślały, że płaczę i wszystko powiedziały wychowawczyni. No gdzież, tylko brakowało mi płakania na oczach większości rodziców. Ten chłopak przeprosił mnie, nie wiem czy z przymusu, czy naprawdę było mu smutno.
Później dalej było nudno, ludzie siedzący na scenie urządzili sobie koncert (O. i P.). Kociara od razu zaczęła pytać: czy ona jest na koncercie, czy na zwykłej dyskotece. Nie potrafiłyśmy jej odpowiedzieć. Wezwaliśmy wychowawczynię i wszystko było ok. Zdjęto ze sceny D., N., P. i inne osoby, które nie były DJ-ami.
Później, za sprawą mojej szalonej koleżanki dyskoteka bardzo się rozkręciła. Ja także tańczyłam z chłopakami i bawiłam się jak nigdy w życiu ^^. Najgorsza dyskoteka przemieniła się w najlepszą, i to za sprawa szalonej.
I ja okazałam się taka ludzka - zrobiła mi się dziura w rajstopkach xD.
Później... dyskoteka się skończyła. WSZYSCY BYLI SMUTNI, JA TEŻ. TO BYŁA NAJLEPSZA DYSKOTEKA W MOIM ŻYCIU, NIGDY NAWET O TAKIEJ NIE ŚNIŁAM.
I WCZORAJ (bo wczoraj był bal) UŚWIADOMIŁAM SOBIE, ŻE JEDNAK CIĘŻKO BĘDZIE SIĘ ROZSTAĆ Z MOJĄ ZNIENAWIDZONĄ, ALE UKOCHANĄ KLASĄ. BO WCZORAJ POCZULIŚMY, ŻE JESTEŚMY ZE SOBĄ ZŻYCI.
W końcu to wspólne 6 lat...
Później (w domu) się rozpłakałam. Nienawidzę tej klasy, ale czuję, że będziemy za sobą tęsknić...
Dobrze, że idę do tego gimnazjum, gdzie kilka osób z mojej klasy. Nie będę sama, to jest jakieś pocieszenie.
A nie wiedziałam, że tak będę tęskniła za moją klasą, której szczerze nie znosiłam.

***

Co jeszcze wniósł ten bal?
To, że zobaczyliśmy naszą klasę z innej perspektywy.
To, że chłopcy swobodnie zapraszali dziewczyny do tańca.
To, że dziewczyny swobodnie zapraszały chłopaków do tańca.
To, że równoległa klasa okazała się być sztywniakami.
To, że bardzo ładnie tańczymy.
To, że N. stała się domniemaną "królową" szkoły *ironia*.
To, że wszyscy zasługują na szacunek.
To, że każdy może przełamać lody.
To, że świetnie wyglądałyśmy w sukienkach ^^.
To, że lubimy tańczyć bez butów.
To, że nasze mamy tez lubią tańczyć xD.
To, że okazaliśmy się zżyci...

***

I ja tak będę pisała i pisała... no, cóż. ^-^

***

No, to cześć! Muszę iść, mimo tego, że notka wyszła krótka... xD. Bye, Nieidealna ;3.


_
01.2017: Jaką ja kretynką byłam, kiedy liczyłam na to, że w gimnazjum będzie fajnie. Myślałam, że będę fajna i lubiana, miała dużo znajomych i swoje grono przyjaciół. Tak bardzo się przeliczyłam.
W dawnej klasie miałam taką mocną pozycję - niby chuchro, ale potrafiłam odciąć się dosłownie każdemu. Poza tym nauczyciele naprawdę mnie lubili, miałam też świetną wychowawczynię. Na wf-ie nie było też takiego złośliwego śmiania się, jeśli ktoś źle odbije piłkę czy zrobi coś podobnego.
Zupełnie szczerze przyznaję, że gdybym mogła cofnąć się w czasie, wykorzystałabym to na maksa.

poniedziałek, 2 czerwca 2014

#o14. Nudy Nieidealnej

Właśnie, łatwo. Wystarczy tylko kilkanaście słów, by zawiesić czyjąś przyjaźń na włosku, prawda? Dam link. -> Sprawa z Sarą i Werą (WFY)  I co? Jak łatwo?

***

Hmmm, jak tak się zastanowić... czy kiedyś zniszczyliście czyjąś przyjaźń? Lub czy ktoś zniszczył Waszą? Moja przyjaźń została zniszczona, a było tak ładnie...  Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, tzn. tak miało być... Ponieważ jedna dziewczyna wepchnęła się między mnie a moją najlepszą przyjaciółkę... Ale o tym, że zostanę zupełnie sama, ta dziewczyna nie pomyślała. Zawsze myśli się o swoim szczęściu, nie o cudzych cierpieniach.

I przytoczę podpis Icy z WB:
Widziałam kobietę.
Miała takie smutne oczy. Patrzyła przed siebie pustym wzrokiem.
Serce miała wyciągnięte na dłoni.
Było małe, kruche, z licznymi bliznami. Ledwo biło.
Kobieta wyciągnęła rękę, pokazując mi swoje serce.
Krzyczała,
że jest takie przeze mnie, że to ja i moja naiwność zabijają jej duszę.
Płakała. Ramiona jej drżały.
Serce powoli pękało na pół...
Wtedy uświadomiłam sobie, że patrzę w lustro...

Mądre, przemyślane...



                 Ciekawostki ~


*** 

Pasta Day - Dzień Makaroniarzy ^^
25 października obchodzimy World Pasta Day, czyli Światowy Dzień Makaronu, ale wiadomo, że najsmaczniejsze makarony skosztujemy w ojczyźnie tego produktu, czyli we Włoszech. Tutaj są organizowane największe targi międzynarodowe: PastaTrend - Il grande Salone della Pasta. Najstarszy makaron znaleziono w Chinach, miał 4000 lat i 20 cali długości, ale Muhammad al-Idrisi udokumentował istnienie suszonego makaronu (takiego jak współczesny) na Sycylii ok. XII wieku.
Mieszkańcy Włoch to przecież najwięksi konsumenci makaronu na świecie. Każdy Włoch spożywa rocznie ok. 28-29 kg makarony, dla porównanie: Polak zjada 4 kg. Poza tym, jedna czwarta makaronów spożywanych na całym świecie jest produkowana we Włoszech!
Pasta makaronowa z oliwą z oliwek jest podstawą diety śródziemnomorskiej.

***

No i jeszcze, ponieważ nie opublikowałam notki, wyszło na jaw, że M. zakochał się O. Hahaha. Pocierpi za to, co zrobiła naszej paczce. Nawet pytał o nią (nie było jej w szkole). Ale to taki palant - sama wiem o tym. Trochę mi jej szkoda. Będzie musiała przejść przez to samo, przez co ja przeszłam 2 lata temu...



Do zobaczenia, Nieidealna ;**.


_
01.2017: Pierwszą przyjaciółkę mam dopiero od półtora roku, jakim cudem mogłam myśleć inaczej?

niedziela, 1 czerwca 2014

#o13. Powrót ;)

Tak, powracam do starego bloga. Do tego pierwszego. Dlaczego? Muszę się gdzieś wyżalić, a nie zawsze jest czas i miejsce na pisanie w pamiętniku.

***

Mam na imię ----. Tak, może nie ma takiego polskiego imienia, co? Ale to skrót od mojego prawdziwego, którego nie lubię. Takie oklepane i w ogóle.

***

Nie wiem, czy wyjdzie mi długa notka. Jakaś wyjdzie, prawda?

***

(znowu wygasła sygnatura)
(c) Sayuri

***

Hmm, pewnie wszyscy się zastanawiają, dlaczego wróciłam akurat do tego bloga, z którym wiąże się tyle wspomnień, tych dobrych i, niestety, tych złych. Ja też nie umiem wyjaśnić, ponieważ takie osoby jak witchfan źle mi się kojarzą. Bardzo źle. Zresztą, co tu pisać? O tym blogu kiedyś wiedziało za dużo osób. Mówiłam go wszystkim i praktycznie wszyscy o nim wiedzieli. A teraz tak nie chcę. Niech się dzieje co chce, i tak adresu nie wydam takim... no... niesprzymierzonym osobom...? W tym znaczeniu, że nie osobom z realu. Niee.

***

Nie wiem, co robić. Same nudy. Następnym razem muszę coś fajnego załatwić, by notka była dłuższa.

***

O! Mogę opisać Dzień Dziecka!
Wstałam rano, tak normalnie jak każdej niedzieli. Od razu poszłam do mamy spytać się o żelki (;P), które obiecała mi mama. Czekam, czekam, czekam, czekam. W końcu mam te żelki. Otworzyłam paczkę i jem, jem. Wsunęłam pół paczuszki (paczuszka - 200 g), a czułam, jakbym zjadła całą. Dobrze, że całej nie zjadłam, rozbolałby mnie brzuch. I to było moje śniadanie :PPPP. Włączyłam Internet, chwilę pogadałam i wyłączyłam, bo miałam iść na plac na ten Dzień Dziecka. Zjadłam watę cukrową, lody, cukierki, później kukurydzę... Nie wiem, jak to wszystko w siebie wcisnęłam. W domy popcorn. Pewnie przytyję :///.
Włączyłam znów Internet i tak się zapisałam, że zapomniałam o żelkach. Mam mówiła, że to dobrze, ale czy ja wiem? Może to dobrze ;).

***

Muszę kończyć. Pa ;*.

PS Wiecie, że dziś jest Dzień Mleka?

_
01.2017: Komuś była potrzebna do życia ta informacja?
Żelki są dobre, teraz zjadam całą paczkę od razu i to nie jest dla mnie wystarczające.
HAHA, ja naprawdę bałam się, że przytyję, mając jedenaście lat? XD
Szkoda też, że leciałam z takim hejtem na Kubę, bo - nie oszukujmy się - nikt z nas w internecie nie zachowuje się do końca w porządku. Fakt, to, co zrobił, było nieuczciwe, ale ta cała nagonka była niepotrzebna.
I naprawdę lubię swoje imię, nie rozumiem, czemu wcześniej go nie znosiłam.